Dlaczego kawa?

Lubię zgłębiać tajniki przeróżnych dziedzin życia. Przypomina mi się taka historia z pracy, gdzie testowaliśmy nowy ekspres. Choć „testowaliśmy” to słowo na wyrost w kontekście przyszłych notek na blogu, no ale uznajmy, że były to testy totalnych laików. Większość ludzi potrzebowała wiedzy jak ekspres uruchomić, zrobić kawę, opróżnić zbiornik na fusy i nalać wody do pojemnika. A, spieniacz do mleka robił furorę za każdym razem kiedy jedna dziewczyna robiła latte macchiato w wysokich szklankach, co jak na standardy firmowe było widokiem dość osobliwym. Ja, oczywiście, zaliczyłem się do mniejszości, która chciałaby poznać mechanizm działania, szczegóły parzenia, zależności pomiędzy strumieniem/ciśnieniem wody a cremą, różnicami pomiędzy kawą świeżo zmieloną a sypaną tej samej marki itp. Zacząłem trochę czytać o sposobach parzenia w automatach, o znaczeniu podgrzania filiżanki, o tym, że kuliste dno filiżanki ma duże znaczenie dla objętości cremy i jeszcze parę innych rzeczy, o których nie pamiętam. Kilka z tych newsów sprzedałem potem ludziom, ale nikogo prócz jednej osoby to nie interesowało. Zasadniczo im się nie dziwię, potrzebowali kawy, a nie filozofii – nie podpalili się. A ja tak.

Kawa mnie fascynuje. Różnorodność jej aromatów, gatunków, miejsc pochodzenia, historia, rytuały jej towarzyszące – słowem wszystko co z nią związane. Prościej się chyba nie da.

Uwielbiam klimat małych kawiarenek. Mógłbym spędzać w nich całe dnie. Na dyskusjach ze znajomymi, na nauce, na czytaniu, na słuchaniu przypadkowych ludzi. Dzięki klimatowi KapKap Cafe z Lublina powstał ten blog. Panowie zafascynowali mnie stworzonym przez siebie perfekcyjnym miejscem, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia, a który służy mi obecnie za wyznacznik kawiarni w Polsce. O dziwo nie czuję tego zupełnie w kawiarniach sieciowych. Starbaka omijam szerokim łukiem. Byłem raz, w Poznaniu, ale nikt o tym nie wie i chciałbym żeby tak pozostało. Lubię Costę, ale to nadal tylko „lubię”. Małe kawiarenki pokroju Jaśminowej w Nałęczowie czy JagaCafe w Łodzi mają swój niepowtarzalny klimat, którego na próżno szukać w wystandaryzowanych lokalach w centrach handlowych i na reprezentacyjnych ulicach dużych miast.

Kawa jest smaczna. No kto by pomyślał? 😀

Jestem od niej uzależniony. Tutaj akurat obędzie się bez metafizyki. Piję kawę w ilościach sporych, choć nie jestem rekordzistą. Do tej pory uważałem, że umiem ją zrobić lepiej niż moi znajomi, ale powoli dochodzę do wniosku, że wciąż jestem na etapie raczkowania i bliżej mi do zalewania fusów wrzątkiem w szklance z koszyczkiem niż do czegoś, co można by nazwać kawą i nie wyjść na durnia. Nawet nie mam w domu porządnego młynka. Z czasem na pewno będzie się to zmieniać, a kawowe, niedzielne popołudnia zmienią się w niedzielne, kawowe eksperymenty. Wracając do punktu pierwszego – chcę zgłębić tę wiedzę kompleksowo, więc zaczynam od podstaw, a blog pomoże mi je uporządkować i wracać w dowolnym momencie. Dlatego kawa.

To chyba tyle. 🙂

Ciao!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s